Przylądek Sunion
June 7, 2008 on 12:16 am | In Grecja, zagraniczne | Comments Off[Grecja objazdówka 7+7, cześć 17]
Z całego lądu stałego Hellady w kierunku wysp Cyklad i Morza Egejskiego najdalej wysunięty jest Sunion, przylądek ziemi attyckiej.
Gdy zaś podpłyniesz pod sam przylądek, ukaże ci się port i świątynia Ateny Sunias na jego szczycie.
-Pauzaniasz – Wędrówka po Helladzie
Świątynia Posejdona, Przylądek Sunion:
Przylądek Sunion jest to wysoki cypel skalny, głęboko wcinający się w granatowo-błękitne morze.
Znany jest z ruin świątyni Posejdona, oraz związany z sylwetką angielskiego poety epoki romantyzmu i bojownika o wyzwolenie Grecji z niewoli turckiej - Georga Byrona.

Silny wiatr, wiejący od morza przynosi niespodziewane orzeźwienie na tej zalewanej słońcem ziemi.
Nic dziwnego, że George Byron pisał tutaj wiersze, bo otocznie, w którym przebywał jest takie niewiarygodnie piękne, że po tygodniu sam zacząłbym tutaj rymy układać.
Krajobraz jest wprost nieprzeciętny i trudny do porównania. Antyczne ruiny cudownie harmonizują z surową przyrodą przylądka. Z ostrymi skałami, kwitnącymi i owocującymi kaktusami, agawami.
U Sunijonu podnóża siedzę
I będę patrzył na morze sine,
Z falą się szumną puszczę w gawędę
I jako łabędź śpiewając zginę,
Nie chcę niewolnej ziemi być synem…
Roztłucz tę czaszę z samijskim winem!
George Byron – Don Juan
News pochodzi z: Jacek Krywult
Teatr w Epidauros
June 6, 2008 on 11:51 pm | In Grecja, zagraniczne | Comments Off[Grecja objazdówka 7+7, cześć 16]
W Epidauros znajduje się znany na całym świecie teatr, jeden z najwspanialszych zabytków Grecji antycznej.
Teatr Epidauros słynie ze swoich rozmiarów, a przede wszystkim z doskonałej akustyki. Wypowiadane przez znajdującą się na scenie osobę słowa są doskonale słyszalne na całej ogromnej widowni. A więc pomimo braku nowoczesnej techniki elektronicznej, starożytni Grecy potrafili się bez niej doskonale obyć.
Teatr w Epidauros.
Do dzisiaj jest wykorzystywany i podobnie jak przed wiekami dostarcza ludziom rozrywki.
News pochodzi z: Jacek Krywult
Korynt
June 6, 2008 on 11:49 pm | In Grecja, zagraniczne | Comments Off[Grecja objazdówka 7+7, cześć 15]
Z antycznego, hellenistycznego miasta Korynt pozostała tylko świątynia Apollina.
Niegdyś 300 000 miasto, rozpostarte pomiędzy portami nad Morzem Jońskim i Egejskim, zostało zrównane z ziemią przez rzymskie legiony. Odbudowane już przez Rzymian, nigdy nie odzyskało swojej potęgi handlowej.
To tutaj gościł i przemawiał św. Paweł. To tutaj na mównicy w centrum Agory musiał bronić się oskarżony o szerzenie herezji. To tutaj kierował swoje Listy do Koryntian.
Nie posłał mnie Chrystus, abym chrzcił, lecz abym głosił Ewangelię, i to nie w mądrości słowa, by nie zniweczyć Chrystusowego krzyża. Nauka bowiem krzyża głupstwem jest dla tych, co idą na zatracenie, mocą Bożą zaś dla nas, którzy dostępujemy zbawienia. […]
Tak też i ja przyszedłszy do was, bracia, nie przybyłem, aby błyszcząc słowem i mądrością głosić wam świadectwo Boże. Postanowiłem bowiem, będąc wśród was, nie znać niczego więcej, jak tylko Jezusa Chrystusa, i to ukrzyżowanego I stanąłem przed wami w słabości i w bojaźni, i z wielkim drżeniem. A mowa moja i moje głoszenie nauki nie miały nic z uwodzących przekonywaniem słów mądrości, lecz były ukazywaniem ducha i mocy, aby wiara wasza opierała się nie na mądrości ludzkiej, lecz na mocy Bożej. […]
List do Koryntian Hymn o miłości
Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką możliwą wiarę, tak iżbym góry przenosił. a miłości bym nie miał, byłbym niczym. I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał. Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. Miłość nigdy nie ustaje, nie jest jak proroctwa, które się skończą, albo jak dar języków, który zniknie, lub jak wiedza, której zabraknie. Po części bowiem tylko poznajemy, po części prorokujemy. Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe. Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce. Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś zobaczymy twarzą w twarz: Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany. Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: z nich zaś największa jest miłość.
A wzgórze widoczne na zdjęciu, górujące nad Koryntem, to słynne wzgórze, na które do dzisiaj Syzyf bez powodzenia wtacza swój ciężki kamień.

Mit o Syzyfie
Syzyf był królem Koryntu. Wiódł bardzo szczęśliwe życie, ponieważ jego ziemie były piękne i zasobne. Zeus wybrał go na swojego ulubieńca, dlatego był zapraszany na wszystkie uczty odbywające się na Olimpie, na których spożywał razem z bogami ambrozje i nektar.
Po powrotach z biesiad na Olimpie lubił opowiadać o sprawach, o których dyskutowali bogowie.
Pewnego razu władca Koryntu wyjawił bardzo poufną informację, przez co sam Zeus miał wielkie nieprzyjemności. Zezłoszczony wysłał do Syzyfa bożka śmierci Tanatosa, jednak Syzyf uwięził Tanatosa w piwnicy. Rozgniewany Zeus wysłał walecznego Aresa na pomoc Tanatosowi.
Pierwszą ofiarą Tanatosa był Syzyf, jednak umierając powiedział żonie, aby nie pochowała jego ciała, wiedział bowiem, że dusza należąca do ciała, które nie jest pogrzebane, nie może dostać się do państwa umarłych.
Błąkał się nad brzegami Styksu, tak długo, że Hades pozwolił mu powrócić na ziemię i dopilnować swego pochówku. Syzyf poszedł, jednak nie miał zamiaru dotrzymać umowy i powrócić do podziemi. Kiedy bogowie przypomnieli sobie o nim postanowiono go surowo ukarać.
Miał wtaczać pod wielką, stromą górę olbrzymi kamień. Za każdym razem gdy był już u szczytu głaz się zsuwał i Syzyf musiał wtaczać go od nowa. Jego praca była bez końca.

News pochodzi z: Jacek Krywult
Mykeny
June 4, 2008 on 11:40 pm | In wiersze, Grecja, zagraniczne | Comments Off[Grecja objazdówka 7+7, cześć 14]
Grób Agamemnona
Niech fantastycznie lutnia nastrojona
Wtóruje myśli posępnej i ciemnej;
Bom oto wstąpił w grób Agamemnona,
I siedzę cichy w kopule podziemnej,
Co krwią Atrydów zwalana okrutną.
Serce zasnęło, lecz śni. - Jak mi smutno!O! jak daleko brzmi ta harfa złota,
Której mi tylko echo wieczne słychać!
Druidyczna to z głazów wielkich grota,
Gdzie wiatr przychodzi po szczelinach wzdychać
I ma Elektry głos - ta bieli płótno
I odzywa się z laurów: Jak mi smutno!Tu po kamieniach, z pracownią Arachną
Kłóci się wietrzyk i rwie jej przędziwo;
Tu cząbry smutne gór spalonych pachną;
Tu wiatr obiegłszy górę ruin siwą,
Napędza nasion kwiatów - a te puchy
Chodzą i w grobie latają jak duchy.Tu świerszcze polne, pomiędzy kamienie
Przed nadgrobowem pochowane słońcem,
Jakby mi chciały nakazać milczenie,
Sykają. - Strasznym jest Rapsodu końcem
Owe sykanie, co się w grobach słyszy -
Jest objawieniem, hymnem, pieśnią ciszy.O! cichy jestem jak wy, o! Atrydzi.
Których popioły śpią pod świerszczów strażą.
Ani mię teraz moja małość wstydzi,
Ani się myśli tak jak orły ważą.
Głęboko jestem pokorny i cichy
Tu, w tym grobowcu, sławy, zbrodni, pychy.Nad drzwiami grobu, na granitu zrębie
Wyrasta dąbek w trójkącie z kamieni,
Posadziły go wróble lub gołębie,
I listkami się czarnemi zieleni,
I słońca w ciemny grobowiec nie puszcza;
Zerwałem jeden liść z czarnego kuszcza;
- Juliusz Słowacki
To właśnie stąd, z portu w zatoce Morza Jońskiego wypłynęły 3000 lat temu okręty pod wodzą Króla Agamemnona, aby odbić uprowadzoną przez Parysa królowi Menelaosowi piękną żonę Helenę. Tak rozpoczęła się opisana przez Homera, trwająca 10 lat Wojna Trojańska.
Ile w tym prawdy, a ile legendy, to chyba każdy sam musi sobie na to pytanie odpowiedzieć po lekturze Iliady Homera i po obejrzeniu wykopalisk Troji, Henryka Schliemanna w Turcji nad Cieśniną Dardanele (niegdyś Hellespond).
To co w Mykenach zachwyca od pierwszego wejrzenia, to potężne mury nazwane przez późniejszych Greków „cyklopie”. Takie były ogromne, że wydawało się, że to te jednookie stwory spotkane przez Odeseusza musiały je zbudować.
No i najbardziej znana i charakterystyczna część murów cyklopich – Brama Lwów.
Henryk Schliemann, to był jednak niezły farciarz. Amator, samotnik musiał dać mocno popalić współczesnym mu naukowcom-archeologom. Nie dość, że odnalazł i odkopał Troję i znalazł coś co uznał za skarb króla Priama, to tutaj w Mykenach odkopał jeden z najcenniejszych skarbów na Ziemi. Złotą maskę pośmiertną króla.
„Spojrzałem w twarz Agamemnona” - pisał Schliemann.
W Mykanach okopano ruiny akropolu wraz z pozostałościami pałacu, zabudowania przypałacowe, mury obronne, tabliczki z pismem linearnym B, posągi, naczynia gliniane i liczne grobowce. Odwiedzając Mykeny warto zabrać ze sobą latarkę i zejść schodami na dół do podziemnej cysterny na wodę. Ale uwaga, schody są tam wyślizgane tak jak wapienne skały na Giewoncie!
Skarbiec Atreusza, czyli Grób Agamemnona
News pochodzi z: Jacek Krywult
Lutraka
June 4, 2008 on 11:17 pm | In zagraniczne | Comments Off[Grecja objazdówka 7+7, cześć 13]
Lutraka, to kurort nadmorski jak każdy inny. Zniszczona przez trzęsienie ziemi wybudowana została od nowa. Gwarne miasto z licznymi sklepikami z pamiątkami, knajpkami i tawernami. Co ciekawe, jeszcze o godzinie 18-stej wszystkie stoliki są puste, ale od 22 do północy i później zabite do ostatniego miejsca. Tutaj ciepły klimat i sjesta wymusza inny od naszego rytm dnia.
Będąc w Lutrace warto się wybrać na rejs przez Kanał Koryncki i odwiedzić nocą pięknie oświetlony wodospad. No i oczywiście dla mnie była to nieunikniona okazja wykąpania się w Morzu Jońskim. Kolejne morze, w którym udało mi się w życiu zanurzyć, tym razem w promieniach zachodzącego słońca i nocą przy świetle Księżyca. Po gorącym dniu, można się wczuć w starożytnego Greka zrzucającego tunikę, sandały i znajdującego rozkoszną ochłodę. Cóż za uczucie!
News pochodzi z: Jacek Krywult
Rejs przez Kanał Koryncki
June 4, 2008 on 12:08 am | In Grecja, zagraniczne | Comments Off[Grecja objazdówka 7+7, cześć 12]
Kto z nas nie lubi chodzić na skróty? Już od dawien dawna Greków i Rzymian zaprzątała myśl o przekopaniu się przez wąski przesmyk łączący Półwysep Peloponez z Grecją kontynentalną, aby skrócić znacznie drogę morską z Zatoki Saratońskiej (Morze Egejskie) do Zatoki Korynckiej (Morze Jońskie).
Neron próbował tego w czasach starożytnych, nawet wbił osobiście w ziemię pierwszą, srebrną (no bo jak inaczej) łopatę, aby pokazać 6000 wyznaczonym do tego celu ludziom jak mają trzymać sztyl. I pewnie by mu się udało, gdyby kolejna wojna nie przerwała tych prac.
Dopiero w XIX wieku zachęceni sukcesem Kanału Sueskiego przekopano Kanał Koryncki robiąc z Półwyspu Peloponez całkiem sporą wyspę.
Rejs statkiem z Lutraki kosztuje 18 Euro, trwa dwie godziny i pozwala zobaczyć od spodu wykopany sześciokilometrowy Kanał Koryncki. Wysoki średnio na osiemdziesiąt metrów i głęboki na osiem metrów. Ale spójrzcie sami na te zdjęcia, czy na nich widać, że ten kanał ma aż sześć kilometrów? Optycznie wydaje się znacznie, znacznie krótszy. Prawda?
Dodatkową atrakcją rejsu był widok skaczących na bungee z korynckiego mostu. Widok świetny dla ludzi z przepływających poniżej statków.
A to wszystko z podkładem cudownej, gustownie dobranej muzyki.
Kanał Koryncki od strony Morza Egejskiego
News pochodzi z: Jacek Krywult
Powered by WordPress with jd-sunset theme design by John Doe.